With a great pleasure, I invite You on my wirtual final exhibition.
Długa 1/57
Tematem mojego dyplomu jest mieszkanie znajdujące się w moim rodzinnym mieście, pod adresem Długa 1/57. Do niedawna było to mieszkanie moich dziadków. Babcia zmarła w lutym 2008 roku, dziadek mieszka z rodzicami. Mieszkanie ma być sprzedane.
Zanim jednak rzeczywistość nabrała dzisiejszego kształtu, przez długie miesiące choroby babci mieszkanie stało puste. W tym czasie stało się obiektem moich refleksji oraz inspiracji. Przez cały okres od wypadku poprzez śmierć babci, a następnie decyzję o sprzedaży, odwiedzałam to miejsce bardzo często. Raz pod pretekstem podlania kwiatów, następny po „niezbędną mi rzecz”.
Byłam obserwatorem transformacji, narastającej pustki mieszkania. Byłam też jedną z osób, która mieszkanie „likwidowała”. Nagle, z roli gościa zwykle odgrywanej w tym miejscu, stałam się intruzem, wykonawcą wyroku. Do mnie należała decyzja, co wyrzucić, co oddać, a co się jeszcze przyda. Celowość, z jaką babcia trzymała niektóre, absurdalne wręcz przedmioty, została zlekceważona, złamana. Z kolei przedmioty, które zawsze chciałam mieć, o które prosiłam babcię, a która, z jakichś powodów nie chciała mi ich dać, nie tylko należały do mnie, a były na mojej łasce.
Wszystkie zakamarki, szufladki, pudełka, w które niegdyś chciałam zajrzeć, stały się nieznośnie łatwe do odkrycia.
Mieszkanie przybrało dwie postacie: mojego wspomnienia dzieciństwa, dziadków, tego, co powinno być stałe, a okazało się ulotne jak zapach,
(który powoli wietrzeje z reklamówek przedmiotów wyniesionych z mieszkania).
Druga postać, to ta, którą widzą potencjalni nabywcy. Dla nich mieszkanie jest białą, nie zapisaną kartką. Ich spojrzenie ogranicza się do zszarzałych ścian, potrzebujących odmalowania. Jest czystko kalkulacyjne, gdyż uczucie do miejsca zacznie się rodzić dopiero z czasem tam przeżytym, atmosferą wykreowaną przez nich.
Spędzałam długie godziny na obserwowaniu, dotykaniu, wąchaniu. W każdym z pokoi, uporczywie zapalałam i gasiłam światło przywołując coraz to nowe wspomnienia. Przeszukiwałam każdy zakamarek, w nadziei, że znajdę coś jeszcze, jakby była to niekończąca się opowieść.
Poniekąd taki jest mój cel- chcę przedłużyć istnienie wspomnień, dać nowe życie przedmiotom. Moje prace dyplomowe, są opowieściami o pokojach mieszkania na ulicy Długiej 1/57.
Prac jest siedem, gdyż tyle pomieszczeń znajduje się w mieszkaniu. Każda z nich składa się z dwóch warstw.
Pierwsza, widoczna na pierwszy rzut oka, jest warstwą surową, dostępną dla widza od razu, bez wgłębiania się w opowieść. Składają się na nią zszyte w kompozycje przestrzenne pokoi obrusy, serwetki, prześcieradła, firanki z mieszkania dziadków. Celem pierwszej warstwy jest pokazanie sposobu widzenia potencjalnych nowych lokatorów oraz, domyślnie, odbiorcy, który znalazłby się w mieszkaniu. Są to czyste formy, nie budzące emocji.
Druga warstwa uwidacznia się po zapaleniu światła (każdy z obrazów ma zamontowany włącznik). Ową drugą warstwą są najważniejsze dla mnie wspomnienia danego pokoju. Ich postać jest niewyraźna, zamglona niczym sen, bo takie też są wspomnienia.
Moje prace to formy pomników, które można kontemplować dopiero wieczorem. Jest to w końcu pora, gdy zakończywszy gonitwę dnia codziennego, mamy chwilę na to, aby usiąść w wygodnym fotelu i z refleksją spojrzeć w przeszłość – powspominać. Za dnia, obrazy są niewyraźne, a kolorowe wspomnienia prawie niewidoczne- podobnie dzieje się w życiu, gdzie sprawy codzienne odciągają nas od tego rodzaju refleksji.
W moich pracach pozostawiam widzowi wybór. Włącznik może zostać zapalony, ale nie musi. Zapraszam go do swojej opowieści, ale jeśli nie chce wejść w mój intymny świat wspomnień – nie zmuszam go do tego i tym samym, pozwalam pozostać w ‘pustych pokojach’.











Skończyliśmy studia na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu (Malarstwo i Plastykę Intermedialną). Mamy za sobą kilka ciekawych zleceń i własnych projektów. Lubimy wycieczki rowerowe i długie spacery, dlatego marzą nam się drugi rower i pies. Poza tym pozostają między nami same sprzeczności, dzięki którym dopełniamy się wzajemnie.
mgr. keis 06.27.2009
hcialem pofiedziec rze dyplom byl fantastyczny, códowny byłem pod wielkim wrarzeniem, Pani tfórczości. Jestem Pani oddanym fanem. Cos pienknego, nafet polóbiłem malarstwo dzienki Pani :).
A tak na poważnie to troszkę nudna obrona bo wszyscy byli tak zachwyceni :), że tylko słodkości były. Natomiast muszę zaznaczyć, że ja przodowałem tej grupie :). Czapki z głów dla Pani magister.
mojmira 10.31.2009
jestem zachwycona pomysłem i realizacją Pani dyplomu. Właśnie pracuję nad własna pracą magisterską i nie jestem przekonana do własnego pomysłu, dlatego zazdroszczę i gratuluję.